Matka

Matka-Boża-Częstochowska-Królowa-Polski

Dzisiaj miałem napisać co innego, ale spojrzałem na Jej twarz i wszystko mi się pozmieniało. Zobaczyłem Jej miłość. Wyrytą na Jej twarzy. Zobaczyłem i to stało się najważniejszym przesłaniem dzisiejszej uroczystości. Moja Królowa ma niepowtarzalną twarz. Ma dwie szramy. To one sprawiły, że dzisiaj patrząc na Królową zobaczyłem twarz Matki. Przeoraną z Miłości.

Teraz rozumiem dlaczego dzisiaj czyta się Ewangelię, w której Ona stoi pod Krzyżem. Tam ma tę samą twarz. Przeoraną. Twarz Matki zranionej miłością. Matki, która jest przy swoim Synu, towarzyszy Mu, aż po Krzyż. Nie, nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co przeżywała. A jednak w sercu czuję tę miłość. Z jednej strony szarpiącą, rozrywającą serce. Zadającą ból. Z drugiej zaś oddającą to, co się dzieje w ręce Ojca. Walczącą o to, żeby ufać do końca, pełnić do końca Jego wolę i nie zatrzymać się na sobie, na tym bólu. Miłość, która towarzyszy Synowi na drodze wypełniania woli Ojca. Towarzyszy ze świadomością, że ta droga zostawi głębokie szramy na Jej obliczu. Ale to te szramy sprawiają, że Jej oblicze jest piękne. Piękne pełnią macierzyńskiej miłości.

Dzisiaj proszę Ją o taką miłość. W moim ojcostwie, proszę dzisiaj Matkę o takie serce.

1 myśl w temacie “Matka

  1. Pingback: Między wspomnieniem a prześladowaniem | mały efcowy świat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *