Wierzę w dobro

11/09/2001 NY WTC Ten dzień już na zawsze zostanie w mojej pamięci. Minęło 13 lat, a ja pamiętam wręcz w szczegółach ten moment, kiedy wróciłem ze szkoły. W telewizji szła relacja live po uderzeniu w pierwszą wieżę. Gapiliśmy się z tatą w telewizor jak sparaliżowani. Na naszych oczach i oczach całego świata nadleciał drugi samolot i uderzył w drugą wieżę. Niedługo potem wszystko runęło jak domek z kart. Zaczął się czas pokazywania ujęć i zdjęć, które mroziły i nadal mrożą krew w żyłach. Nie muszę ich sobie nawet przypominać, one są w mojej pamięci bardzo żywo. Choć to już 13 lat. Obrazy, na których jest ujęte niewyobrażalne cierpienie i dramat ludzi, którzy zostali rzuceni w piekło na ziemi. Ale też obrazy, które pokazują ludzi: strażaków, policjantów, zwykłych cywili, którzy mimo śmiertelnego zagrożenia ruszyli na pomoc innym. Niektórzy z nich kosztem własnego życia. Zginęli razem z tymi, których chcieli uratować. Pośród tak miażdżącego doświadczenia zła objawiło się tak potężne dobro, miłosierdzie. Wydaje mi się, że tak jest zawsze. Zło nigdy nie jest tak potężne, żeby zdławić dobro. Dobro zawsze objawi swoje piękno pośród doświadczenia zła. I to dobro zawsze rodzi się tak spontanicznie, naturalnie w takim przypadku. Pojawia się jakiś człowiek, grupa ludzi, która staje się mocnym słupem światła pośród ciemności. Dobro nagle objawia się, pokazując, że tak naprawdę cały czas jest obecne w sercach ludzi. Przy okazji tej rocznicy chce raz jeszcze wyznać, że głęboko wierzę, że w każdym człowieku są ogromne pokłady dobra. Bo jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, a On jest Dobry. Chcę wyznać, że głęboko wierzę, że dobra jest dużo więcej w świecie niż zła, choć często jest to ukryte dobro. Ukryte, nie oznacza, że nie dotykające swoją mocą życia konkretnych ludzi.

Przywołam tu jeszcze jedną sytuację. Któregoś dnia jadę busem, w pewnym momencie kierowca zatrzymuje się i zabiera mężczyznę, który szedł poboczem. Zaczyna się rozmowa… ten człowiek twierdzi, że idzie z Berlina do Rumunii czy tam Bułgarii. Pochodzi stamtąd. Kierowca widział go już przy poprzednim kursie, a teraz zatrzymał się i zawołał go do samochodu mimo, że tamten nie łapał stopa, po prostu szedł poboczem. Po jakimś czasie wsiadła kobieta, która dała temu mężczyźnie coś do jedzenia. Kiedy wysiadał, kierowca dał mu jakieś picie i swój prowiant… Piękna scena ludzkiego miłosierdzia i wrażliwości. A jednocześnie siedział za mną jakiś pijany młody człowiek, który niemiłosiernie cały czas pod nosem obrażał tego człowieka, tylko dlatego że jest Rumunem czy Bułgarem. Nie był w stanie jednak w żaden sposób przyćmić dobra, które dokonało się w tym busie na trasie Puławy-Lublin.

Tajemnica dobra i zła. Nigdy tego nie pojmiemy do końca. Patrzę na tę tajemnicę i widzę, jak prawdziwe są słowa Jezusa z przypowieści o roli, na której rosła pszenica i kąkol. Rosły razem. A gospodarz nie pozwalał wyciąć kąkolu, żeby nie uszkodzić przy tym pszenicy. Ostatecznie przy żniwach i tak będzie wiadomo, co jest kąkolem, a co pszenicą. Pszenica zostanie, kąkol nie. Myślę, że to jest dobre, chrześcijańskie podejście: troszczyć się o dobro, skupiać się na nim. Mając świadomość zła, które jest obok. Ale nie skoncentrować swojej uwagi na złu, nie dać się mu sterroryzować. Widzieć dobro, zawsze wskazywać dobro i mieć wiarę, że ostatecznie, to dobro tryumfuje.

Coraz częściej i coraz więcej widzę ludzi, którzy chcą robić dobro. Przeróżni ludzie. Czasem tacy, o których inni powiedzieliby wiele różnych rzeczy, ale nie to, że będą chcieli robić dobro. Jestem zaangażowany w kampanię społeczną Zarażamy Radością. Jej celem jest pokazanie, że rodziny z dziećmi niepełnosprawnymi też mogą żyć pełnią życia, rodzice mogą się realizować nie tylko w domu. Im więcej szczęścia w życiu rodziców, tym więcej też w życiu ich dzieciaków. W ramach kampanii podejmowane są różne inicjatywy. Zaskakuje mnie jak wiele osób chce coś zrobić dla tego dzieła. Młodzi, starsi, raperzy, DJ’e, ludzie robiący różne rzeczy w życiu… chcą robić dobro. Wystarczy nagle zawołać: „Ej, kto chce z nami zrobić coś dobrego?” i pojawiają się chętni. Możemy siedzieć i patrzeć w ekran telewizora, z którego płyną wiadomości, które prowokują nas do tego, żeby siedzieć i przeklinać rzeczywistość, narzekać. Ale można widząc to wszystko wstać i powiedzieć: „Róbmy dobro! Dosyć mamy tego, co przytłacza. Nie będziemy gnić przytłaczani złem. Rzućmy trochę światła w naszym otoczeniu. Zróbmy razem trochę dobra!” I wtedy zaczyna się dziać. Ludzie zaczynają się nakręcać wzajemnie dobrem, radością. Przyłączają się kolejni. Bo dobro przyciąga. I po chwili patrzysz i widzisz, jak realizują się słowa Jezusa: „Królestwo Boże jest pośród Was”.

„Zło nie jest tak złe jak dobrym jest dobro”. (C.S.Lewis) 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *