Ryzyko

Dzisiaj jest 30. rocznica katastrofy promu kosmicznego Challenger 51, który po 73 sekundach od startu rozpadł się. Zginęła jego 7-osobowa załoga. Wczoraj była 49. rocznica katastrofy Apollo 1. Miała to być pierwsza załogowa misja w programie Apollo. Podczas testów naziemnych wybuchł pożar w module dowodzenia, a cała 3-osobowa załoga poniosła śmierć.1 lutego przypada 13. rocznica katastrofy promu Columbia, który uległ awarii podczas powrotu z misji. Zginęło wówczas siedmiu astronautów.
Start w kosmos to zawsze ryzyko. Tam naprawdę wystarczy, żeby wystąpiła jakaś nanoawaria w trakcie i wszystko może wybuchnąć, rozpaść się. Wsiąść do takiej rakiety, mając świadomość tego, to naprawdę trzeba mieć jaja. Zapewne startując w kosmos myśleli o tym, że zdobędą cel, a nie, że zginą, choć musieli się z tym liczyć. Podjęli to ryzyko.
Wspominam te dwie załogi, które zginęły i patrząc na nich życzę samemu sobie (Wam także) odwagi podejmowania ryzyka i myślenia kosmicznego. Mam doświadczenie, że warto je podejmować. Czasem w sprawach drobnych, czasem w wielkich. Warto zaryzykować i wejść w niepewność. Tak, wszystko może pierdzielnąć, owszem. Ale równie dobrze, możesz doświadczyć kosmicznych rzeczy.

Załoga Challenger 51

800px-STS-107_crew_in_orbit

Załoga Columbii

the-Apollo-1-launch-pad-fire-that-killed-astronauts-Gus-Grissom-Roger-Chaffee-and-Ed-White-celebrities-who-died-young-31704639-1372-740

Załoga Apollo 1

Leć na Marsa!

Mam polubiony fanpage Buzz Aldrin – to jeden z amerykańskich astronautów, który lądował owego czasu na księżycu (nieważne w tym momencie, co tam różne teorie o tym mówią). Dzisiaj już jest dziadkiem. Regularnie wyświetlają mi się jego posty, w których ciągle mówi o misji kosmicznej na Marsa. Jeździ tu i tam, i gada o tym.

Teraz znowu wyświetliło mi się coś od niego. Pomyślałem sobie: Fajną robotę robi. Budzi w ludziach marzenia, pragnienie czegoś wielkiego, wydaje się niemożliwego. Nawet jeśli nigdy nie postawią nogi na Marsie, to całkiem możliwe, że nauczą się myśleć kosmicznie. Myśleć kosmicznie, to być człowiekiem, który walczy z mentalną grawitacją, która wciska go w ziemię i nie pozwala się oderwać. Myśleć kosmicznie to mieć fantazję, wyobraźnię i odwagę wybiegania ku czemuś, co jest lata świetlne od nas, co dzisiaj wydaje się nieosiągalne. To ryzyko poszukiwania, kiedy nie wiesz na co napotkasz i czy w ogóle coś napotkasz. To mieć myślenie otwarte, z rozmachem jak galaktyki, z szeroką perspektywą. To myślenie, które ciągle się rozszerza, jak kosmos.

Dlatego kocham kosmos. Kocham patrzeć w niebo nocą. Potrzebuję takich ludzi jak Buzz. To jest to, co Jezuici nazwaliby krótko: Bądź MAGIS.

12573784_10153885703964581_8949734111223601433_n

Wzrok i miłość

The_Lobster_2015_Element_1

Obejrzałem film „The Lobster”. Jest tam pewien ciekawy motyw. Jedyni ludzie, którzy naprawdę doświadczają miłości w tym filmie cierpią na krótkowzroczność. Ona i on. Nie wiedzą o tym wcześniej. Okazuje się w trakcie. Tak sobie myślę, że coś w tym jest. Krótkowzroczność pomaga znaleźć miłość. Dlaczego? Bo jak jesteś krótkowidzem, to musisz podejść bliżej, przysunąć coś do siebie, żeby to zobaczyć. Miłość rodzi się w doświadczeniu bliskości. Trzeba zniwelować dystans, podejść, pozwolić się komuś zbliżyć do siebie.

Jest też drugi moment w tym filmie. Zakochana bohaterka zostaje oślepiona za karę, że weszła w relację miłości. Ten, który ją kocha postanawia także odebrać sobie wzrok. Ona mówi do niego: kiedy nie widzisz wyostrzają się inne zmysły: słuch, dotyk. Miłość to zgoda na to, żeby być ślepym. Kiedy nie chcesz widzieć w drugim zła. Kiedy przebaczasz i nie chcesz widzieć zdrady. Miłość to zgoda na to, żeby być ślepym i nie widzieć po swojemu. Żeby musieć wsłuchać się w drugą osobę i lepiej ją słyszeć, jej serce, jej myśli, jej historię. Żeby musieć dotknąć drugiego, aby poznać jego kształt. Nie być już chłodnym obserwatorem, ale wejść w bliski, namacalny kontakt. Być ślepym, żeby bardziej słuchać i bardziej poczuć drugą osobę. Być ślepym, żeby przestać być tym, który prowadzi, ale dać się prowadzić w nieznane. To jest miłość.

Dla mnie ma to także odniesienie do Boga.
Jestem przekonany, że Bóg też ma jedną wadę. Ma wadę wzroku – jest krótkowidzem. Dlatego się przysunął do człowieka i pozwala mu zbliżyć się do siebie.
Jak patrzę na Boże Narodzenie, to widzę Boga, który jak każde dziecko przez pewien czas nie widzi, ale jest wyczulone na to, co się dzieje, potrzebuje głosu matki, jej dotyku. Jest zdane na innych. Bóg, który już w Pieśni nad Piesniami mówi: daj mi słyszeć twój głos. On widzi wszystko, a jednak naprawdę chce słuchać serca człowieka. Bóg stał się ślepy z miłości. Kiedy przebacza grzechy jest naprawdę ślepy.

Love is blindness jak śpiewa Bono. A tutaj wykonanie ich utworu w wykonaniu Edge’a:

Piąty wymiar

Galeria

Ta galeria zawiera 1 zdjęcie.

Czytając różne rzeczy w internetach przypomniał mi się film Interstellar. Myślę, że on naprawdę mówi o naszej rzeczywistości. Mówi o tym, że można postrzegać świat i ludzi w wymiarze 2D, bardzo płasko, tendencyjnie, stereotypowo, zero-jedynkowo. Można jednak widzieć głębiej, docierać … Czytaj dalej